Wielka Brytania: wzrasta agresja wobec Polaków

W 2013 roku brytyjska policja odnotowała 585 przypadków ataków na tle ksenofobicznym wobec Polaków. Wychodzi na to, że średnio nasz rodak na Wyspach jest atakowany co 14 godzin. To dziesięciokrotny wzrost w stosunku do statystyk z 2004 roku. A rzeczywistość może być jeszcze gorsza – informuje „The Guardian”.

Damian Citko, 39-latek mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii, zaraz po wyjściu z jednego z pubów w Dagenham, chciał wrócić do domu. Nie udało się. Grupa osób podeszła do niego, zanim ten zdołał odjechać motocyklem. Zaczęli go kopać i bić po całym ciele. – Bili mnie w głowę tak mocno, że mimo kasku, miałem podbite oczy – mówi w rozmowie z „Guardianem” Citko.

39-latek z Opola przybył do Wielkiej Brytanii w 2004 roku, tuż przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. – Gdy mnie bili, słyszałem tylko ich krzyki: „Wracaj do Polski! Wracaj do domu!” – wspomina. Policja przybyła na miejsce szybko i wzięła go do szpitala. Wkrótce wrócił do zdrowia.

Citko jest tylko jednym z setek Polaków, którzy są ofiarami przestępstw na tle rasowym każdego roku w Wielkiej Brytanii.

Ale statystyki to tylko wierzchołek góry lodowej – pisze „The Guardian”. W 10 lat po przystąpieniu Polski do UE, liczbę Polaków, którzy wyjechali do Wielkiej Brytanii, szacuje się na ok. pół miliona.

W ostatnim badaniu, przeprowadzonym na grupie 100 polskich studentów dziennikarstwa z London College of Communications, prawie 3/4 (71 proc.) z nich stwierdziło, że było poddawanych jakimś formom nadużyć i znają kogoś, kto został zaatakowany tylko dlatego, że jest Polakiem.

Problem wzrasta – informuje „Guardian”. W Belfaście, w ciągu dziesięciu kwietniowych dni, trzej młodzi Polacy zostali zaatakowani przez gang po tym, jak zostali poproszeni o papierosa; 23-latek został pchnięty nożem; siedem polskich domów zostało spalonych.

– To było przerażające, rzucali cegły w nasze okna – mówi „Guardianowi” Maria Glok, która mieszka w jednym ze zdewastowanych domów. – Ja naprawdę bałam się o moją rodzinę. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy mogę nadal tu żyć.

- Ludzie chyba myślą, że to dobrze – dyskryminować nas – dodaje Glok.

- Widzę, że kiedy jest mniej ofert pracy na rynku, to niektórzy obwiniają za to Polaków. To może wywoływać kolejne ataki – mówi Krzysztof Kwaczyński, z londyńskiego Stowarzyszenia Kwiaty Serc Ludzkich.

- Wielu Polaków jest dyskryminowanych, a rząd nie robi nic, by to zatrzymać. Nie ma co kryć, to duży problem – stwierdza Kwaczyński.

Gazeta przypomina, że w lutym dwudziestu polskich liderów organizacji społecznych napisało list otwarty do premiera Davida Camerona krytykujący postawę rządu. – To jest naprawdę bolesne, że dotąd doskonałe stosunki polsko-brytyjskie są niszczone przez populistycznych polityków, którzy wykorzystują Polaków jako kozły ofiarne – napisali. – Nie pozwolimy do dyskryminacji naszych ludzi – dodają.

- Gazety przedstawiają nas jako potwory, szumowiny. Mówią, że kradniemy miejsca pracy. To po prostu nieprawda – mówi w rozmowie z gazetą Andrzej Rygielski, inny z Polaków mieszkających i pracujących w Wielkiej Brytanii.

Na razie, mimo nasilenia ataków, Citko postanowił zostać w Wielkiej Brytanii. – Chcę, żeby ludzie zrozumieli, że to mój dom. Ja kocham ten kraj. Nadszedł czas, aby przestać obwiniać Polaków za kradzież miejsc pracy – kwituje Citko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>