Markowski: najważniejsze jest teraz, by ustalić, kto zlecił nagrywanie

Najważniejsze jest, kto zlecił nagrywanie oraz dlaczego nagrania te przetrzymywano przez tak wiele miesięcy i ujawniono dopiero teraz – ocenił politolog Radosław Markowski, odnosząc się do ujawnionych przez „Wprost” materiałów z podsłuchów. Naukowiec zaznaczył także, że „gdyby przyspieszone wybory odbyły się natychmiast, trzeba liczyć się z tym, że PiS i Jarosław Kaczyński mogą je wygrać”. Markowski wskazał, że mogło by się potem okazać, że „na świecie reprezentować nas będzie pani Fotyga”.

Wczorajszą akcję funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratorów w redakcji tygodnika Markowski określił jako „zasadną”. Jak powiedział, ABW „nie chciała konfiskować”materiałów z podsłuchów, lecz chciała „mieć do tych materiałów dostęp”, aby „móc prowadzić nad tym konstytucyjnie przewidziane badania”. – Taki obowiązek na nią nałożono, żeby sprawdzić, kto nagrywał – komentował politolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Pytany, jakie jest jego zdaniem prawdopodobieństwo wcześniejszych wyborów, odparł: „Nie wiem. Sprawa jest rozwojowa i trochę zależy od dziennikarzy, od tego, jak będą się tą sprawą zajmowali”.

- Ja należę do tych, którzy za najważniejszą uważają odpowiedź na pytanie, kto zlecił nagrywanie. Bo może się okazać, że bardzo nieciekawe ośrodki władzy zlecały nagrywanie polskich polityków. I to dopiero będzie dobry punkt startu, żeby snuć rozważania w innych sprawach – powiedział Markowski.

Przyznał jednocześnie, że „gdyby przyspieszone wybory odbyły się natychmiast, trzeba liczyć się z tym, że PiS i Jarosław Kaczyński mogą je wygrać”.

Markowski nisko ocenia jednak „zdolność koalicyjną Jarosława Kaczyńskiego”. – Jestem sobie w stanie wyobrazić, że PiS z Jarosławem Kaczyńskim wygrywa wybory. Natomiast później być może okaże się, że ministrem spraw wewnętrznych ma być na przykład Macierewicz, a na świecie reprezentować nas będzie pani Fotyga – niejednemu koalicjantowi może odejść ochota do współpracy – powiedział politolog. Zaznaczył, że obecnie nie widzi koalicjanta dla PiS.

Komentując dalej sprawę nagrań, Markowski zaznaczył, że „taśmy były i będą”. Przypomniał m.in. sprawę nagrań Renaty Beger. – Niezależnie od tego, kto będzie rządził za dwa lata, cztery lata czy sześć, jakieś taśmy znowu się pojawią. Ktoś kogoś nagra. Wtedy – być może polityków partii opozycyjnej, która w tej chwili tak ochoczo to wykorzystuje – powiedział.

Politolog podkreślił, że „polskie partie polityczne muszą mieć zdolność osiągania konsensusu w sprawach reguł gry, jakie obowiązują w kraju – nie tego, jaką politykę się prowadzi, tylko reguł gry tej polityki”. Wskazał też na „nieodpowiedzialnych tych, którzy nagrywają i nieodpowiedzialnych dziennikarzy, którzy publikują”. – Te taśmy były proponowane innym redakcjom i te inne redakcje uznały, że to nie jest materiał godzien tego, by ich redakcje to publikowały – mówił Markowski.

Zwrócił uwagę m.in. na to, że nagranie z rozmowy Marka Belki i Bartłomieja Sienkiewicza ujawniono dopiero po 11 miesiącach. Politolog zastanawia się, dlaczego stało się to tak późno, skoro osoby „uniesione patriotyzmem uważają, że ta rozmowa zagrażała bytowi narodowemu, państwowemu”. – Jeśli ktoś uważał, że to jest zagrożenie dla państwa, to nie bardzo rozumiem patriotyzm, który pozwala przez jedenaście miesięcy trzymać takie taśmy. Dlatego uważam, że to, kto nagrywał, dlaczego przetrzymywał, dlaczego teraz ujawnił, jest podstawowym pytaniem – powiedział Markowski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>