Pupil znów w opałach

Podobno chciał obalić teścia, prezydenta Nursułtana Nazarbajewa. Zatrzymanego w Wiedniu Rachata Alijewa, w Kazachstanie skazano na 40 lat pobytu za kratami. W ostatnich latach musiał się ukrywać, ale bez specjalnej konspiracji.

Wcześniej Alijew należał do ulubieńców kazachskiego autokraty, który od 25 lat trzęsie środkowoazjatyckim krajem. Był mężem jego córki Darigi, którą swego czasu kreowano na następczynię ojca. Potem jednak los się odmienił. Rachat popadł w niełaskę, „zesłano” go jako ambasadora do Austrii (2002-2008).

Portal Russkaja Płanieta przypomina, że w odwecie Alijew napisał książkę „Teść chrzestny”, opisującą podszewkę funkcjonowania klanu Nazarbajewów, jego zauszników, o „machinacjach grupy rządzącej”. Twierdzi, że szef państwa „przywłaszczył sobie miliardy dolarów, że posiada udziały w rentownych działach gospodarki: w sektorze gazowym, naftowym, przemyśle miedzianym i uranowym, że ma liczne konta za granicą”. Wydana kilka lat temu książka jest do dziś zakazana w Kazachstanie.

W Astanie przeciwko autorowi wytoczono najcięższe działa. Zbuntowanym zięciem w końcu zajęła się na serio prokuratura, która początkowo zachowywała się wobec niego wstrzemięźliwie. Akt oskarżenia zarzucał mu stworzenie organizacji przestępczej, porwania, zabójstwa, i właśnie także próbę przejęcia władzy. Zaocznie wlepiono mu karę 40 lat więzienia. Darigę zmuszono do rozwodu z „podpadniętym” małżonkiem.

W ostatnich latach Alijew mieszkał na Malcie jako pan Szoraz, występując pod nazwiskiem nowej żony. Ma prawo do stałego pobytu. Lokalna gazeta „Malta Today” spekulowała, że Kazach „usiłował kupić sobie paszport miejscowy”. Russkaja Płanieta dodaje, że na wyspie „za 650 tys. euro można dostać tzw. obywatelstwo gospodarcze”.

W grudniu zeszłego roku prokuratura Kazachstanu dodatkowo obwiniła Alijewa o to, że był zleceniodawcą uprowadzenia i zamordowania opozycjonisty Ałtynbeka Sarsenbajuły, a także jego szofera i ochroniarza (miało to się wydarzyć w 2006 r.). Mają być tego świadkowie, których prawdomówność „sprawdzali na wariografie specjaliści z amerykańskiego FBI”.

Rachat, czy jak go kiedyś czule nazywał teść, „Rachatczik”, nie przyznaje się do winy. Zapewnia, że wszystko to służy niecnym zamiarom odebrania mu resztek biznesu. Poza tym działania władz zmierzają do ukarania go za „prezydenckie ambicje”. Na wszelki wypadek „dobrowolnie oddał się ręce wiedeńskiej policji”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>