Dżihad w Polsce. Mrzonka czy odległa rzeczywistość?

Niedawno w mediach pojawiła się dość szokująca informacja: żołnierz walczący w ochotniczych wojskach w Syrii, podający się za emira Krymu, wzywa do toczenia walki z niewiernymi w Rosji i Polsce. Informacja szybko zostaje sprostowana, ale pytanie pozostaje: czy zagrożenie dżihadem to mrzonka, czy daleka, ale jednak realna – rzeczywistość?

Nie wiadomo dokładnie, kim jest Abdul Karim „Krymski”. Prawdopodobnie trudno uznać go w ogóle za emira Krymu (to tytuł przysługujący muzułmańskim dostojnikom, oznacza „wodza” lub „księcia”), bo tym tytułem ochrzcił się sam. Od lat związany jest za to z Armią Wygnańców, czyli wojskiem złożonym z ochotników, którzy toczą świętą wojnę w Syrii. Od dawna dochodzi tam do bratobójczych, bestialskich mordów między chrześcijanami i muzułmanami.

Abdul Karim jest Tatarem, urodził się na Krymie. To zastępca czeczeńskiego bojownika, komendanta Salahuddina. Na wschodzie Europy (a przez chwilę także w Polsce) wywołał panikę, wzywając do dżihadu.

„Weźcie przykład z waszych braci z Kaukazu, którzy zdecydowali się nie znosić dłużej upokorzeń ze strony niewiernych. Nie potrzeba wysokich gór, by toczyć świętą wojnę, jak w Syrii, gdzie walczymy” (tłumaczenie – PAP) – wezwał Abdul Karim w swoim orędziu opublikowanym w maju.

I dalej: „Nie wierzcie niewiernym, kiedy obiecują wam godne i dostanie życie, sprawiedliwość. Im chodzi tylko o to, by zniszczyć i pohańbić islam i nie spoczną, póki tego nie zrobią” – mówi w orędziu „Krymski”.

„Tylko dzięki dżihadowi odzyskacie poczucie godności. (…) Widzimy, z jakimi upokorzeniem spotykają się Tatarzy, muzułmanie, którzy jadą na Ukrainę” – kontynuuje. „Zwracamy się do muzułmanów, u których pozostało poczucie godności – żeby prowadzili dżihad, czym mogą, i wkroczyli na drogę dżihadu. I jeżeli nie mogą tam, to żeby przyjeżdżali na ziemię islamu, do Szamu (Syrii – red.), i nie jeździli ani do Polski, ani do Moskwy, i nie szukali tam schronienia, ponieważ niewierni nie uspokoją się (…) ani tu, ani tam, póki nie zostawicie swojej religii”.

„Pierwsze słyszę o emirze Tatarów Krymskich”

Gdy o sprawę pytamy członka Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP – Musę Czachorowskiego, ten nie ukrywa, że pierwszy raz słyszy o tzw. emirze Tatarów Krymskich. – Kto go obwołał emirem: Tatarzy Krymscy? Gdzie, kiedy? Sam się nazwał emirem, a żądna sensacji prasa zaraz to podchwyciła – mówi nam.

Musa Chachorowski: – Tatarzy Krymscy prowadzą obywatelskie, pokojowe działania w swojej sprawie. Za tym opowiadał się zawsze Mustafa Dżemilew, lider tatarskiej społeczności Krymu, który 3 czerwca br. z rąk Prezydenta Rzeczypospolitej odebrał Nagrodę Solidarności.

Gorącą dyskusję wywołała jednak informacja (jak się później okazało – błędna) o rzekomym wezwaniu do rozpoczęcia dżihadu w Polsce. Ale groźbę jakiegokolwiek konfliktu w najbliższym czasie ze społecznością muzułmańską, wykluczają nawet twórcy portalu euroislam.pl – ostrzegający przed „islamizacją Europy”, przeplatający poważne analizy, treściami o charakterze islamofobicznym.

Jan Wójcik, redaktor naczelny portalu: – Taka groźba jest obecnie nierealna. Nie ma jednak takiej pewności co do ewentualnych zamachów. Specjaliści do spraw bezpieczeństwa podkreślają, że wśród znajdujących się w naszym kraju Czeczenów mogą znajdować się zradykalizowani zwolennicy ugrupowań terrorystycznych – mówi w rozmowie z Onetem Wójcik.

Jego zdaniem – skoro na terytorium położonym w pobliżu Polski toczy się konflikt – wszelkie tego typu wezwania, jak to Abdula Karima, trzeba traktować poważnie. – Mieliśmy już kilkakrotnie do czynienia z „islamizacją” konfliktów. Było tak w wojnie afgańsko-rosyjskiej, kiedy to Zachód wspierał mudżahedinów i dawał walce wymiar islamski. Stało się tak też w przypadku Czeczenii, kiedy to Rosji na rękę była zmiana konfliktu z narodowowyzwoleńczego w konflikt islamski i przedstawianie go w perspektywie wojny z terroryzmem. Błędem byłoby też niedocenianie skuteczności grup globalnego dżihadu w radykalizacji i rekrutowaniu poprzez przedstawianie konfliktu przez pryzmat wojny z niewiernymi – tłumaczy Wójcik.

„Polacy, jak wszyscy normalni ludzie, obawiają się po prostu agresji”

Musa Chachorowski w rozmowie z nami zwraca uwagę na być może fakt najważniejszy: w Polsce tak naprawdę nie znamy muzułmanów. No bo skąd mamy znać? Muzułmanów w Polsce nie ma prawie w ogóle i nic nie wskazuje na to, by wkrótce miało pojawić się ich więcej. I przede wszystkim: nie ma żadnych przesłanek, by dziś muzułmanów się bać.

- Polacy często nie pojmują islamu jako takiego, a jego obraz budowany jest najczęściej na podstawie sensacyjnych doniesień medialnych. Nie rozumieją również, że islam nakłada na swych wyznawców pewne ograniczenia, dotyczące np. niektórych zachowań, które jednakże po bliższym zapoznaniu się z nimi okazują się całkiem jasne – tłumaczy Musa Chachorowski.

- Wiedza o islamie i muzułmanach w tym najszerszym społecznym ujęciu jest w Polsce, niestety, nader nikła. Wciąż mamy do czynienia ze stereotypami, podsycanymi przez sensacyjne newsy – dodaje.

„Europa popełnia wiele błędów”

Kilka miesięcy temu pisaliśmy jednak o badaniach niemieckich socjologów, które musiały dać Europejczykom – także Polakom – wiele do myślenia. Na podstawie badań przeprowadzonych na muzułmańskich imigrantach, doszli oni do wniosku, że dwie trzecie muzułmanów w UE stawia swoje zasady religijne ponad prawem europejskim, a 45 proc. wyznawców islamu z UE uważa, że Zachód chce zniszczyć ich religię.

- Religijny fundamentalizm nie jest reakcją na odrzucenie przez społeczeństwo – wyjaśniał w badaniach socjolog Ruud Koopmans.

Jan Wójcik z euroislam.pl nie ma wątpliwości, że Europa popełniła już wiele błędów. – Jednym z nich był multikulturalizm, który w europejskim wydaniu oznaczał bezkrytycyzm. Dzisiaj już nawet na lewicy można usłyszeć o tzw. kulturze wiodącej i jej prawie do ochrony w zderzeniu z wartościami z nią sprzecznymi. To też element tego, że Zachód „zapomniał” o swoich własnych wartościach, które spowodowały, że model zachodni przez długi czas był atrakcyjny dla innych cywilizacji i przez nie kopiowany – uważa Wójcik.

Muzułmanie w Polsce

W Polsce muzułmanów jest dziś ok. 20 tysięcy (choć różne statystyki podają liczbę wahającą się pomiędzy 15-30 tys.).

Musa Chachorowski: – I trzeba powiedzieć, że życie muzułmanów w Polsce, w tym szerokim ujęciu, jest naprawdę dobre. Niewątpliwie zdarzają się jakieś niemiłe sytuacje, ale to raczej margines niż prawidłowość. Złe strony? Nie ma w sklepach baraniny i jagnięciny – śmieje się przedstawiciel Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP.

Na koniec mówi poważnie: jakiekolwiek nawoływanie do nienawiści zawsze prowadzi do tragedii. – Pamiętajmy o tym wszyscy. Muzułmanie, chrześcijanie, ateiści… – kończy.

Źródło: Onet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>