Sikorski zareagował na zarzuty „Wprost”

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zareagował na zarzuty „Wprost”. Nie odniósł się jednak do kontrowersyjnej treści wypowiedzi ujawnionych przez tygodnik. Stwierdził jedynie, że „Wprost” kłamie, ponieważ nigdy nie był w restauracji „Sowa&Przyjaciele”. I zaliczył wpadkę, ponieważ chwilę wcześniej dziennikarz tygodnika Michał Majewski poinformował, że nagrań dokonano w innym lokalu.

Nagrania upublicznione dziś przez „Wprost” wywołały burzę wśród polityków oraz w internecie. Pojawiają się komentarze, że ujawnione słowa Radosława Sikorskiego mogą oznaczać koniec jego kariery. Szef polskiej dyplomacji miał bowiem mówić, że „polsko-amerykański sojusz jest nic niewart. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa”

Minister wypowiadał się o sojuszu również w innych, niewybrednych słowach. Sikorski w rozmowie z Jackiem Rostowskim stwierdził też: „Problem w Polsce jest, że mamy płytką dumę i niską samoocenę. Taka murzyńskość”. Ponadto mówił o „dealu Tuska z Seremetem” i sposobie, by „zaj…ć PiS”.

Na Twitterze błyskawicznie zaroiło się od komentarzy, domagających się reakcji ministra na ujawnione taśmy. Jednak jedyne, czego doczekali się internauci, to wpis dotyczący lokalu, w którym miała odbyć się rozmowa z byłym ministrem finansów.

Jak jednak natychmiast zwrócili uwagę internauci, chwilę wcześniej Michał Majewski z „Wprost” napisał, że rozmowa została nagrana w Pałacyku Sobańskich w sali Amber Room, a nie Sowa&Przyjaciele. Tego jednak minister nie zauważył.

Pojawiły się więc komentarze, że minister nie kłamie, twierdząc, że nie było go nigdy w tym lokalu. Jednocześnie jednak na głowę Sikorskiego posypały się gromy – wiele osób uznało, iż to „trzeciorzędny szczegół”, a zabrakło odniesienia do meritum sprawy, czyli słów szefa dyplomacji.

Rzecznik MSZ oświadczył, że na razie nie zamierza komentować  ”spekulacji medialnych”. – Czekamy na publikację nagrań – powiedział Marcin Wojciechowski. Również rzeczniczka rząduMałgorzata Kidawa – Błońska oświadczyła, że poczeka z komunikatem do publikacji całości nagrań.

„Wprost” udostępniło nagrania mediom

Fragmenty nagranych rozmów m.in. ministrów Radosława Sikorskiego i Jacka Rostowskiego oraz Sławomira Nowaka, które mają znaleźć się w najbliższym numerze tygodnika, zostały ujawnione w Radiu Zet i TVN24.

Jeden z fragmentów dotyczy – jak mówiła prowadząca program Monika Olejnik – rozmowy min. Sikorskiego i b. ministra finansów Jacka Rostowskiego. Szef MSZ mówił o relacjach z USA.

- Minister Sikorski mówi tak: wiesz, że polsko-amerykański sojusz to jest nic nie warty, jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa – oznajmia Sikorski, jego towarzysz, czyli minister Rostowski, dopytuje się dlaczego – czytała na antenie dziennikarka. – (…) skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją i będziemy uważali, że wszystko jest super (…), dalej jest o mentalności Polaków. Sikorski: problem w Polsce jest, że mamy bardzo płytką dumę i niską samoocenę; Jacek Rostowski: taki sentymentalizm; Sikorski: taka murzyńskość – czytała Olejnik.

Obecna w studio radiowym posłanka PO Julia Pitera uznała, że nie akceptuje sposobu, w jakim rozmawiają cytowani politycy, ale – mówiła – „pytanie jest takie, czy ta opinia, czy polityce zagranicznej państwa tego typu opinie mają jakikolwiek (sens), ja tego nie widzę (…)”. – Polityka zagraniczna jest prowadzona dobrze, więc mam nadzieję, że były to wygadywane głupoty, a nie polityka rządu. Chciałam zwrócić uwagę, że polityka zagraniczna rządu nie jest polityką osobistą Radosława Sikorskiego – zaznaczyła Pitera.

Ryszard Czarnecki (PiS), także obecny w studio, ocenił, że przywołany fragment rozmowy ministra może mieć konsekwencje na arenie międzynarodowej. – O ile ujawnione rozmowy wcześniejsze dotyczyły spraw wewnętrznych, jednak (…) tutaj mogą być poważne reperkusje międzynarodowe, bo minister Sikorski mówi tekstem rasistowskim (…) – powiedział.

W innym ujawnionym fragmencie pojawia się kwestia wyborów prezydenckich z 2005 r.

- Mam (…) fragment podsłuchanych rozmów, które ukażą się jutro – mówiła Olejnik. – Sławomir Nowak mówi o kampanii w 2005 r., Donald Tusk kandydował wtedy, kandydował również Zbigniew Religa, w drugiej turze wyborów poparł Tuska, został nawet szefem komitetu honorowego. Sławomir Nowak: w 2005 r., ja pamiętam, zdobyliśmy jego długi, żeby się wycofał, cena była taka, że (…), bo mu narobił ten jego sztab długów strasznych – kontynuowała dziennikarka.

Julia Pitera podkreślała, że można tę kwestię sprawdzić.  – Myślę, że to jest do sprawdzenia. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy pan Sławomir Nowak żonglował sobie w sposób beznadziejny, mówiąc o jakimś rzekomym pozyskiwaniu czegoś. To jest do sprawdzenia, to nie są rzeczy, których nie można sprawdzić, przecież (jest) ustawa z 2001 r. (…) o finansowaniu (partii). Składa się wszystkie rozliczenia finansowe do Państwowej Komisji Wyborczej, w związku z tym naprawdę jest możliwość sprawdzenia – powiedziała.

Kolejny fragment nagranej rozmowy Sikorskiego i Rostowskiego ujawniono w niedzielę w TVN24. Dotyczy on PiS i jego wiceprezesa Antoniego Macierewicza.

Sikorski – podała stacja, powołując się na materiał ”Wprost” – mówi o możliwości powołania „komisji specjalnej w sprawie Macierewicza”.

- Kaczyński się przyspawał do Macierewicza i teraz trzeba Macierewiczem ich obu na dno pociągnąć. To, co jest w materiałach prokuratorskich, jest miażdżące. Można zrobić im dwuletni cyrk. I niech oni się tłumaczą. Tam są straszne rzeczy. Wiem, bo byłem przy tym. Rostowski: dobrze, tylko trzeba namówić. Musisz Donalda namówić (…). Sikorski: Donald się waha, ale lekko za. Powiedział: niewykluczone. (…) No tak, bo to jest skandal (…). To jest ewidentny „deal” Seremeta z Tuskiem – cytowało fragmenty nagrań TVN24.

Afera taśmowa

Po tym, jak w ub. so­bo­tę ty­go­dnik „Wprost” upu­blicz­nił pierw­szą część po­cho­dzą­cych z pod­słu­chu na­grań, w środę do re­dak­cji we­szli funk­cjo­na­riu­sze ABW. Na zle­ce­nie Pro­ku­ra­tu­ry Okrę­go­wej War­sza­wa-Pra­ga za­żą­da­li wy­da­nia no­śni­ków z na­gra­nia­mi roz­mów po­li­ty­ków i szefa NBP. Re­dak­cja od­mó­wi­ła, w związ­ku z czym pro­ku­ra­tu­ra za­rzą­dzi­ła prze­szu­ka­nie. Po sza­mo­ta­ni­nie od­stą­pio­no od tych dzia­łań.

Wczo­raj peł­no­moc­nik ty­go­dni­ka „Wprost”, mec. Jacek Kon­drac­ki prze­ka­zał pro­ku­ra­tu­rze na­gra­nia z nie­le­gal­nych pod­słu­chów roz­mów po­li­ty­ków i szefa NBP; zo­sta­ły włą­czo­ne do akt po­stę­po­wa­nia.

W pią­tek dzia­ła­nia pro­ku­ra­tu­ry bar­dzo kry­tycz­nie oce­nił re­sort spra­wie­dli­wo­ści. We­dług MS akcję pro­wa­dzo­no „mało pro­fe­sjo­nal­nie i nie­roz­trop­nie”, a dzia­ła­nia były zbyt da­le­ko idące i mogły bu­dzić uza­sad­nio­ną obawę na­ru­sze­nia ta­jem­ni­cy dzien­ni­kar­skiej. Pro­ku­ra­tu­ra od­po­wia­da­ła na­to­miast, że nie za­rzu­co­no jej na­ru­sze­nia żad­ne­go prze­pi­su ko­dek­su po­stę­po­wa­nia kar­ne­go i że nikt nie zwró­cił się do niej o jej wer­sję wy­da­rzeń.

Pre­mier Do­nald Tusk w czwar­tek zwo­łał spe­cjal­ną kon­fe­ren­cję pra­so­wą. Wy­klu­czył swoją dy­mi­sję, choć nie wcze­śniej­sze wy­bo­ry par­la­men­tar­ne; za­ape­lo­wał też o pu­bli­ka­cję wszyst­kich ma­te­ria­łów z pod­słu­chów. Dzia­łań pro­ku­ra­to­rów bro­nił pro­ku­ra­tor ge­ne­ral­ny An­drzej Se­re­met. Pod­kre­ślił, że miały one na celu zdo­by­cie do­wo­du, a nie po­gnę­bie­nie prasy i za­mknię­cie jej ust.

Pra­ska pro­ku­ra­tu­ra pro­wa­dzi śledz­two ws. nie­le­gal­ne­go pod­słu­chi­wa­nia osób peł­nią­cych ważne funk­cje pu­blicz­ne. Dwa za­rzu­ty w tej spra­wie po­sta­wio­no Łu­ka­szo­wi N., który pra­co­wał w re­stau­ra­cji, gdzie do­ko­na­no pod­słu­chów.

Re­dak­tor na­czel­ny „Wprost” Syl­we­ster Lat­kow­ski za­po­wie­dział w roz­mo­wie z piąt­ko­wą „Ga­ze­tą Wy­bor­czą”, że poza opu­bli­ko­wa­nym już na­gra­niem roz­mo­wy szefa MSW Bar­tło­mie­ja Sien­kie­wi­cza z pre­ze­sem NBP Mar­kiem Belką, ty­go­dnik ujaw­ni na­gra­nie roz­mo­wy Sła­wo­mi­ra No­wa­ka z b. wi­ce­mi­ni­strem fi­nan­sów An­drze­jem Pa­ra­fia­no­wi­czem. W prze­sła­nym w so­bo­tę me­diom oświad­cze­niu na­pi­sał z kolei, że re­dak­cja ty­go­dni­ka zde­cy­do­wa­ła, iż ujaw­ni ku­li­sy pracy nad tek­sta­mi do­ty­czą­cy­mi na­grań. Za­strzegł przy tym, że bę­dzie ona chro­nić swoje źró­dła in­for­ma­cji.

„Pre­mier Do­nald Tusk za­ape­lo­wał do nas o opu­bli­ko­wa­nie wszyst­kie­go, co mamy. Takie głosy po­ja­wi­ły się też z in­nych me­diów. Po czę­ści jest to oczy­wi­ście próba prze­kie­ro­wa­nia na nas od­po­wie­dzial­no­ści. Ale trak­tu­je­my ten apel po­waż­nie” – na­pi­sał Lat­kow­ski.

Na­czel­ny „Wprost” po­in­for­mo­wał też, że pu­bli­ko­wa­ne przez ty­go­dnik ko­lej­ne na­gra­nia roz­mów nie będą kom­plet­ne – nie bę­dzie w nich żad­nych wąt­ków do­ty­czą­cych życia pry­wat­ne­go bo­ha­te­rów. „Na­gra­nia w ca­ło­ści zaś prze­ka­że­my or­ga­nom ści­ga­nia, jeśli o to wy­stą­pią” – dodał.

Wedle wcze­śniej­szych de­kla­ra­cji Lat­kow­skie­go, po­zo­sta­łych na­grań roz­mów, o któ­rych ty­go­dnik pisał – Bień­kow­ska-Woj­tu­nik i Kul­czyk-Kwiat­kow­ski – „Wprost” nie ma.

Zgod­nie z in­for­ma­cja­mi week­en­do­wej „Ga­ze­ty Wy­bor­czej”, w czwar­tek do re­dak­cji „Wprost” do­tar­ły ko­lej­ne na­gra­nia roz­mów po­li­ty­ków – b. rzecz­ni­ka rządu Pawła Gra­sia, szefa MSZ Ra­do­sła­wa Si­kor­skie­go, b. mi­ni­stra fi­nan­sów Jacka Ro­stow­skie­go i mi­ni­stra skar­bu Wło­dzi­mie­rza Kar­piń­skie­go.

Źródło: IAR, PAP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>